życie męskim okiem

Kulinaria - przepisy

3 RAZY „WŚCIEKŁA” KROWA ;)

3 RAZY „WŚCIEKŁA” KROWA ;)

 

 

 

     Wbrew pozorom nie będzie to przepis kulinarny, w składzie którego znajduje się mięso wściekłej krowy…

            Ale skoro już zacząłem, to po czym poznać, że ktoś choruje na chorobę Creutzfeldta-Jakoba? (zwaną potocznie chorobą szalonych-wściekłych krów) Odpowiedź jest banalna…- jeśli zabijecie muchę ogonem, to wtedy na pewno jest to choroba wściekłych krów ;)

 

     Tym razem będzie to jednak inna „wściekła” krowa bardziej przyjemna i w trzech odsłonach… taki likierek- krem dla kobitek i dla mężczyzn. Niedługo Walentynki,

więc mężczyźni będą się mogli popisać i osobiście przygotować coś swojej ukochanej;) Gwarantuję, że otrzymany trunek będzie o niebo smaczniejszy, zdrowszy i tańszy niż taki gotowy ze sklepu Biedrońka, Stońka, czy inna Ropucha….

     Od dość długiego czasu param się alchemią, kolorową magią…. zamienianiem wody przez „ó” w kolorowe i smaczne trunki… tak smaczne, że znikają z moich półek, półeczek i piwniczki w zastraszającym tempie i nikt nie jest w stanie nadrobić moich strat. Choć przyznam, że drogi teściu bardzo się stara i jak przyjedzie do mnie, to zawsze jakiejś źródlanej wody, ma się rozumieć przez „ó” przywiezie. Nawet czasem to takiej wody przez co? Oczywiście przez „ó” - takiej zabrudzonej z najgłębszych czeluści puszczy, z bagien i mokradeł co zowią ją „Duchem puszczy” alboli też „ Kopnięciem Łosia” – bo wali w łeb jak chłop cepem. Jeszcze inni zowią taki swojski trunek „Księżycówą” z racji tego, że podobno chłopi w dawnych czasach wyli po niej do księżyca jak jakichsik wilkołak, a naprawdę to trunek ten, aczkolwiek bardzo szlachetny, powstawał po zachodzie słońca przy księżycu….

     Ale do rzeczy:

 

 

 

Pierwsza odsłona: „Wściekła” krowa - mleczna

Krowa 1.jpg

Składniki na dwie „mleczne” krowy 0,7 i jeszcze coś ciut ciut zostanie…

            - 0,7 litra wody przez „ó” i najlepiej takiej , której firmy nie mogę napisać, ale powiem, że jest przeWYBOROWA ;) i tylko ona się nadaje, bo delikatna jest i nie pali gardła ani nie śmierdzi jak … sami wiecie co.

            - dwa skondensowane mleka słodzone – ale żeby czasem komuś do głowy nie przyszło takiego słodkiego mleka prosto z cycucha prawdziwej krowy!

Bo inaczej się zważy, a i raczej nie nada się do tego rodzaju trunku. Dlatego kupcie takie mleko od razu w puszce 530g. Chyba, że ktoś ma krowę co od razu mleko w takich puszkach daje – to ja też wtedy poproszę ze 20 sztuk.

            - dwa cukry waniliowe dowolnej marki 2x30g

 

Przygotowanie:

            Puszki mleka wkładamy na leżąco do garnka, zalewamy wodą, tak aby woda była 3-4 cm nad puszkami i gotujemy na średnim ogniu 2,5 godziny. Gdy widzimy, że woda się wygotowuje, dolewamy i gotujemy dalej. Po ugotowaniu puszki wyjmujemy na ściereczkę i studzimy. Do wysokiego naczynia przekładamy karmel z puszek, następnie dodajemy cukier waniliowy i powoli miksujemy dolewając niewielkimi porcjami wodę przez „ó” oczywiście (całe 0,7l) . Powinna powstać aksamitna masa, którą przelewamy do butelek i odstawiamy na minimum dwie godziny. Po tym czasie można delektować się wspaniałym likierkiem- kremem o smaku mlecznej krówki.

            Szaleństwo po zażyciu tego trunku raczej wam nie grozi, a humorek będzie dopisywał. Nikomu też kac morderca nie grozi, raczej amory jakiesik się włączą czego bardzo Wam życzę.    

           

 

Druga odsłona : „Wściekła krowa” – kawowa

Krowa 3.jpg

 

Składniki jak wyżej i dodatkowo:

            - 12 łyżek stołowych dobrej kawy rozpustnej znaczy się rozpuszczalnej. Byle nie była to jakaś lura, bo później na własną odpowiedzialność pijecie to cuś. A jak będzie dobra kawka, to i likierek będzie wyśmienity i chwalić będziecie ;)

            - pół szklanki gorącej wody

 

Przygotowanie:

            Wszystko zrobić jak wyżej z tą różnicą, że na koniec do miksowanej masy dolewamy przestudzony eliksir kawowy. A jak zrobić taki eliksir? Tym co nie wiedzą już zdradzam tą tajemnicę.

Przepis na eliksir kawowy ;) Do połowy szklanki nalewamy gorącej wody – tym razem bez „ó” tylko samo „o” . Wsypujemy 12 łyżek rozpustnej kawy iiiii - i tu uwaga!- będziecie zaskoczeni! – możemy dodać dwa cukry waniliowe i rozpuścić je w tym eliksirze! Co, zaskoczeni? Wiedziałem. Oczywiście pod warunkiem, że wcześniej nie daliście tego cukru do miksowanego skondensowanego mleka z wodą przez „ó” ;) Gdy ten eliksir przestygnie dolewamy do skondensowanego mleka i miksujemy.

            Ten likierek będzie rzadszy niż „Wściekła krowa” – mleczna ale znacznie mocniejszy z uwagi na kawę. No i smak też jest – ymmmchym! Musicie spróbować sami. Pracy mało, a przyjemności całe dwie 0,7ki i jeszcze ciut ciut będzie – hehe

 

 

Trzecia odsłona: „Wściekła krowa” - czekoladowo-kokosowa

Krowa 4.jpg

 

No cóż, ten likierek-krem robi się zupełnie inaczej…

 

Składniki na około 1 litra trunku:

            - biała czekolada

cała tabliczka czyli jakieś 100 g – ponoć najlepsza jest w  sklepie co na szyldzie ma czerwonego robaka w czarne kropki..

            - jedno mleko skondensowane słodzone – jak pisałem wyżej nie z cycucha tylko z puszki 530g

            - 2 łyżki stołowe cukru pudru, tu nie pomylić cukru pudru z takim pudrem kolumbijskim, bo kopa to likierek będzie miał jak stąd do końca wszechświata i wizje też będą nieziemskie.

            - 6 łyżek stołowych wiórków kokosowych. Można kupić sobie kokosa, obrać i zeskrobać sobie 6 łyżek wiórków ale łatwiej jest: ubrać się, wyjść z domu, przejść na drugą stronę ulicy i kupić w sklepie z czerwonym robakiem w czarne kropki.

            - 350 ml wody przez „ó” tej przeWYBOROWEJ – wierzcie mi, że inne są do bani, próbowałem …

 

Przygotowanie:

No to teraz bardzo dokładnie: wstawiamy duży garnek z wodą na gaz a do niego mniejszy (bez wody – wystarczy zwykłe”o”) – do niego wlewamy mleko z puszki, włączamy gaz, niech laicy sobie to wyobrażą…

....Włączony gaz, syczy i świeci jasnoniebieskim płomieniam... woda gotuje się i bulgoce w dużym garnku, w wodzie stoi mniejszy garnek, a w nim grzeje się skondensowane mleko – łapiecie? Macie to? No to jedziemy dalej…

Do grzejącego się mleka skondensowanego wrzucamy połamaną tabliczkę białej czekolady i dodajemy dwie łyżki cukru pudru. Gdy tylko czekolada się rozpuści zestawiamy garnek z ognia i wsypujemy wiórki kokosowe. Mieszamy do powstania jednolitej masy. Gdy całość ostygnie miksujemy z wodą – „ó” , wiecie o co chodzi? Tak przygotowany likier-krem przelewamy do butelki, butelek i po ostudzeniu wstawiamy na 24 godz. do lodówki. Po tym czasie możemy odcedzić wiórki – takie wiórki z powodzeniem można użyć do ciasta, deseru etc. albo po prostu zjeść . Można też pozostawić wiórki w butelce - mi osobiście przeszkadzały w konsumpcji ale niektórzy tak lubią. Likier gotowy! – naprawdę polecam…

P1160399.JPG

Te „Wściekłe krowy” można trzymać poza lodówką ale pod warunkiem spożycia ich w ciągu 6 miesięcy – gwarantuję,  że jak ktoś spróbuje, to butelki nie wytrzymają tygodnia – hehe.

 

SZCZĘŚLIWYCH I UDANYCH WALENTYNEK WSZYSTKIM ZAKOCHANYM!

 

Ps. Nie mówcie mojej żonie ale specjalnie dla niej zrobię jej ulubioną „wściekłą krowę” – przebiorę się za byka ;)  i wyskoczę na łąkę – hehe - no tak gdzie w zimie łąka... a poważnie, to moja żona lubi "sciekłą" krowę - kawową.

 KOCHAM CIĘ ŻONKO :)